O MNIE

Urodziłem się i mieszkam w Gliwicach. Od dziecka jestem miłośnikiem wszelkich podróży, a nawet zwykłych wyjazdów za miasto. Lubię zwłaszcza te formy wypoczynku, które dostarczają ciekawych przeżyć, wrażeń widokowych i które pozwalają oderwać się od codziennej monotonii. Gdy można spojrzeć z górskiego szczytu na świat, uświadamiając sobie jaki jest potężny, "odpływając" myślami od codziennych spraw. Gdy można wyszaleć się i wykrzyczeć na kolejce górskiej, bez obaw o to, co pomyślą sobie ludzie - tam wszyscy czują się jedną, wielką, roześmianą rodziną. Nie przepadam jedynie za zwiedzaniem miejskich zabytków (muzeów itp.) - wolę atrakcje na łonie natury.

Studiowałem "Organizację i finanse w turystyce" (w WSB w Chorzowie), a z branżą turystyczną jestem zwiążany również zawodowo (przez większość czasu pracowałem w różnych obiektach turystycznych). W czasach studenckich angażowałem się też w działalność społeczną, prowadząc bloga o tematyce światopoglądowej i działając w kilku organizacjach, dążących do jak największej wolności dla ludzi, połączonej z prostym i skutecznym prawem. Nadal trochę pomagam organizacjom, z których poglądami się utożsamiam, ale moja pomoc ogranicza się do współtworzenia wizerunku, treści, materiałów graficznych, a nie do aktywnego udziału.

Portfolio 1

 

Portfolio 2

 

Portfolio 3

 



JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO?

W dzieciństwie pasjonowało mnie wiele rzeczy: różnego typu gry, łamigłówki, granie na pianinie, sklejanie modeli itd. Byłem dość ciekawy świata - wciągały mnie zwłaszcza te dziedziny, w których można było coś zmierzyć i porównywać ze sobą: dane techniczne samochodów czy samolotów, powierzchnia czy ludność poszczególnych państw itp. Wyjątkowo jednak polubiłem przeżycia związane z adrenaliną, prędkością i wysokością. Nie pociągały mnie zainteresowania rówieśników (np. piłka nożna) - wydawały mi się takie trochę "przyziemne" i mało oryginalne, a staram się raczej nie podążać za tym, co powszechne i modne. No bo co to takiego - wyjśc na podwórko i pokopać piłkę? Zawsze ciągnęło mnie gdzieś wyżej i dalej. Może to chęć ucieczki od szarej codzinności, może pragnienie przełamywania lęków, może chęć uwolnienia mojej drugiej natury, która w czasie nauki w szkole, czy siedzenia w pracy, domaga się prawdziwych przeżyć.


Portfolio 1

 

Portfolio 2

 

Portfolio 3

 



GÓRY, NARTY, ADRENALINA


Od gór się zaczęło... oczywiście mam na myśli zdobywanie szczytów - dopiero później zacząłem doceniać piękno samej przyrody. W dzieciństwie pragnąłem jedynie "zaliczać" coraz trudniejsze szlaki i wchodzić na coraz wyższe wzniesienia. Mimo zmęczenia, z niecierpliwością czekałem na kolejny drogowskaz z ilością minut do końca. Odnajdywałem radość w wypatrywaniu kolejnego szlaku namalowanego na drzewie, a także w wyczekiwaniu nagrody w postaci wizyty w schronisku. Do dziś pamiętam ten zapach drewna i zwiększony apetyt na posiłek po długiej wędrówce, gdy wszystko lepiej smakuje. Moim pierwszy szlakiem, a zarazem pierwszym zdobytym szczytem, był Bereśnik nad Szczawnicą, który zapoczątkował pasję do gór.

Jednak tak naprawdę moje dzieciństwo "kręciło się" głównie wokół jednej rzeczy. I właśnie słowa "kręciło się" są tu odpowiednie, bo chodzi o... lunaparki. To właśnie one odegrały w moim życiu ogromną rolę i w pewnym sensie odgrywają do dziś. Karuzele były dla mnie okazją do przezwyciężania lęków, do oswajania się z sytuacją braku kontroli, gdy czułem jak moje nogi odrywają się od bezpiecznej ziemi. Coś, czego się bałem, jednocześnie mnie intrygowało. Nie potrafiłem podchodzić do tego tak swobodnie, jak inni - jak kogoś karuzele nie interesowały, albo się bał, to po prostu ich unikał. A jak ktoś chciał się przejechać, to po prostu wsiadał - i tyle. A dla mnie było to wyzwanie - długo potrafiłem obserwować ludzi, fruwających na karuzeli łańcuchowej, zanim sam się zdecydowałem. I każde takie wyzwanie dawało mi ogromną satysfakcję, dopóki nie pojawiało się kolejne. Sam pobyt w parkach rozrywki - często o bajecznej scenerii - to też doskonały relaks i sposób na poczucie się z powrotem dzieckiem.


Portfolio 1

 

Portfolio 2

 

Portfolio 3

 



Nieco później wciągnęło mnie narciarstwo. Niby nie daje ono tak ekscytujących przeżyć jak np. rollercoastery, ale coś sprawiało, że mimo trudnych początków, miałem ochotę kolejnego dnia wrócić na stok. Nie zniechęcały mnie ciężkie buty narciarskie, w których trudno było chodzić, ani dźwiganie nart, ani marznięcie na mrozie. Tym, co przyciągało mnie na stok, były piękne widoki; czysty, biały śnieg; ekscytujące przechylanie się na zakrętach (niczym taniec na śniegu); chęć pokonania coraz większych stromizn, a także zupełnie inna atmosfera niż ta, panującą na miejskich osiedlach. Miałem wrażenie, że to jakby inny świat świat - inna klasa ludzi, stroniąca od "podwórkowego" słownictwa, chętna do pomocy, mająca szacunek do gór i przyrody. A przede wszystkim, pozytywnie nastawiona do życia.




Powrót na stronę główną